FAQ :: Szukaj :: Użytkownicy :: Grupy :: Galerie :: Rejestracja :: Profil :: Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości :: Zaloguj
Ostatnia bitwa martwych jastrzębi- FABUŁA.
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Cathedral City Strona Główna -> Neuroshima
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
PlayerKiller
Mój Pan



Dołączył: 06 Sie 2010
Posty: 180
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:10, 03 Lut 2014    Temat postu: Ostatnia bitwa martwych jastrzębi- FABUŁA.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
PlayerKiller
Mój Pan



Dołączył: 06 Sie 2010
Posty: 180
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 0:57, 04 Lut 2014    Temat postu:



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
PlayerKiller
Mój Pan



Dołączył: 06 Sie 2010
Posty: 180
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 2:15, 04 Lut 2014    Temat postu:



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez PlayerKiller dnia Wto 2:20, 04 Lut 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
PlayerKiller
Mój Pan



Dołączył: 06 Sie 2010
Posty: 180
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 4:14, 04 Lut 2014    Temat postu: Rozmowa o pracę...

Do rzeczonej knajpki z ogłoszeń jest dosyć daleko od centrum Vegas, jak twierdzi większość zagadanych ludzi. Knajpka znajduje się jakieś pięć mil na wschód od kasyn w okolicy "skalnych cieni" na pograniczu pustyni i dzielnicy Mela Czarnego Psa. Najlepiej kierować się na wylot 147 z miasta i rozglądać za indiańskimi totemami z czaszek, wyznaczającymi granicę wschodniego Vegas. A jeszcze lepiej rozpytać w dzielnicy o ostatnią knajpkę na wschód przed górami.

Sama knajpka leży przy skrzyżowaniu East Lake Mead Boulevard i 147 międzystanówki. Parterowy budynek osadzony na wysokim fundamencie z szeroką zewnętrzną werandą już przed wojną zapewne był przydrożną knajpką szybkiej obsługi i jak większość lokali w Vegas zaprasza rozświetlonym nawet za dnia szyldem oraz dwoma bliźniaczymi totemami z ludzkich czaszek u podstawy drewnianych schodów prowadzących do wejścia.
Nad samymi drzwiami ustawiono drewnianą wierzę z dzwonem. Skalisto beżowa faktura tynku upstrzona jest indiańskimi bazgrołami, zwłaszcza w pobliżu drzwi wejściowych. We wnętrzu pachnie kurzem i mazidłami do konserwacji skór. Zakurzone po sam szczyt szyby nie wpuszczają wiele światła do pomieszczenia nawet za dnia, a zważając że budynek znajduje się po za strefa zasilania Vegas i w ciągu dnia stary indianiec prowadzący lokal ładuje wiatrowym agregatem akumulatory na noc panuje tu mocny półmrok, ciężko dostrzec rysy twarzy osobników zasiadających w ciemnych kątach, a tym bardziej napisy na etykietkach serwowanych tu trunków z za baru. Lokal z zewnątrz robi wrażenie znacznie większego niż okazuje się w rzeczywistości w środku. Kilka okrągłych stołów, szafa grająca i 3 trzy automaty do gry ustawione przy wejściu, no i jeszcze kilka krzeseł i foteli, ot wszytko. Wolno rotujący wentylator pod sufitem wprawia powietrze zaledwie w lekkie drganie, nie podrywając pokrywającego wszystkiego milimetrową warstwą, po za lakierowanym ciemno brązowym kontuarem, pustynnego pyłu. Ciszę w lokalu co jakiś czas przerywa chrapnięcie śpiącego w prawym rogu przy wejściu meksa, spod kapelusza nakrywającego twarz spływają strużki potu drążąc jasne linie na oblepionej pyłem szyi wnikając następnie w lepki podkoszulek na torsie.

Na hokejach przy barze rozpartych siedzi przy szklaneczkach czegoś mocniejszego dwóch meksów w digitalizowanych szarych uniformach, szytych zapewne po wojnie gdzieś na wschodnim wybrzeżu. Ten z prawej mocno ogorzały z niedogolonym od kilkunastu dni zarostem podparty za plecami łokciami o blat baru siedzi na wprost wejścia trzymając w lewej ręce cienkie cygaro a w drugiej płaską szklaneczkę z trunkiem, od jej strony plecami do wejścia smukły identycznie ubrany w tej samej barwy patrolówce na głowie siedzi smukły zagadany z przecierającym przed nim blat podłysiałym indiańcem, jego pobratymiec. Między najbliższym stolikiem od prawej a kontuarem leżą dwa plecaki, średnio wyładowane i oparte o nie lufami do góry dwa solidne gnaty, nawet w panującym półmroku ciężko by było nie rozpoznać niezawodnej "emjedynki" i strzelby remingtona, pewnie 870. Na stole lampa oliwna, kilka otwartych puszek, i karty rozłożone w nierozegranej partii.




Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez PlayerKiller dnia Wto 22:52, 04 Lut 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kaz
Rycerz
Rycerz



Dołączył: 08 Sie 2010
Posty: 62
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ostermark
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 21:39, 05 Lut 2014    Temat postu:

A miało być tak pięknie mówili.... dotrzesz do Vegas to poczujesz że żyjesz ... mówili .. Taka sama nora jak i wszystkie inne w tym godnym pożałowania świecie. Z resztą czego można się było spodziewać po ludziach, którzy nie wyściubili nosa dalej niż zza teren swojego miasteczka..
Widać dalej żyją oślepieni nadzieją ze gdzies tam jest ich ziemia obiecana.. Szkoda ze posyłaja tam ludzi, ktorzy przechodzą przez ich mieścine a sami nie wychodzą za nią nawet na krok..
Pomyslal Caleb, przechodzac przez jedna z ulic i rozgladając się w około

Psia mać! jeszcze jakiś kamień wpadł mi do buta!
Z grymasem na twarzy, pomachal przez chwile energicznie nogą, aby kamień usadowił sie w na tyle bezpiecznym miejscu ( najlepiej miedzy dużym palcem a tym obok ) żeby nie narobic odrapań a żeby nie trzeba było sciągać buta

Wdech... wydech Caleb.. jak juz tu jesteśmy to trzeba się gdzieś zaczepić. mysl.. mysl... .... myyysl.... AAA KURWA! ale tu gorąco.. pić mi sie chce... cień... przydałby sie cień.. i jakiś schodek.. tak.. to bedzie pierwsze co znajdziemy... cień i cos na czym siąde i odpoczne...

Po zlokalizowaniu swojego pierwszego celu, w cieniu, na niewielkim krawęzniku i po napiciu się solidnego łyka wody ze swojego bukłaka, Caleb przetarł rękawem czoło z potu. Ręka pomierzwił swoj kilkodniowy
zarost na brodzie, głosno wzdychnął i ruszył dalej w zdłuż ulicy obserwując otoczenie i szukając bezpiecznego miejsca odpoczynku jak i roboty...


hmm sporo tu ludzi... naprawde sporo... moze to o to chodziło tym ludzia z ta ziemia obiecana... no ale cóż.. barany pozostaną baranami i poza zagrode nie wylezą...



Powiew wiatru orzeźwił twarz Caleba, rysując na jego twarzy nawet delikatny usmiech..
Caleb wzial głebszy wdech i zamknal oczy w celu poświęcenia temu miłemu uczuciu jeszcze chwili po czym kartka z gazety trafiła go prosto w twarz i niemal zakryła mu cała głowe jak macki osmiornicy, które przylepiaja sie do ofiary.. Zdezorientowany i przestraszony chwycil kartke papieru i udruchowo chcial ją pogniesc i wyrzucic jednak dostrzegl na niej napis na którym było napisane ogłoszenie kierujące go w strone
skrzyżowania East Lake Mead Boulevard i 147 międzystanówki.


czyżby szczeście sie do mnie usmiechnelo???
W takim razie kierunek knajpa na skrzyzowaniu..




Kiedy dotarł na miejsce wszedł do knajpy.
Zerknął na przesiadujacych tam w tym czasie gości, ukratkiem rzucił okiem na 2 plecaki z wystającymi lufami przy stole, nastepnie jego spojzenie zastygło na włascicielu knajpy ktory stał za barem i wolnym krokiem udał się w jego strone. Pokazał kartke z ogłoszeniem i zapytał


- Do kogo mam się zgłosić jako chętny przyjęcia oferty z ogłoszenia?


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kaz dnia Śro 22:01, 05 Lut 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Galv
Książę
Książę



Dołączył: 09 Sie 2010
Posty: 117
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:03, 09 Lut 2014    Temat postu:

Młody Indianiec udając się na stragany sprzedać skóry zauważył ogłoszenie dotyczące pracy. Co mu zaszkodziło spróbować,pewno paru znów debili se pomyślał szukających cennych rzeczy na pustyni. A pewnie nawet nie przygotowani są na podroż i szukają dobrego przewodnika.

Zagwizdał i krzyknął do zwierzaka, a później zerwał ogłoszenie

Kudłaty idziemy i przestań to drzewo obgryzać. Ile razy ci mówiłem nie obgryzaj drzew. Znam tą gospodę i nawet jest prowadzona przez Indianca.
Ciekawie kto tym razem odda swe ciała Matce Pustyni co Kudłaty, coś czuje że łatwo się wzbogacimy.
Przybywszy na miejsce młody Indianiec wszedł pierwszy do gospody a za nim jego zwierzak, duży zmutowany wilk mierzący około 150 cm, kolor sierści przypominał pustynny ale patrząc jak słońce pada na niego to jak by sama sierść zmieniała by kolor wtapiając się w otoczenie. Z grzbietu mu wyrastały niewielkie kości a zębiska miał ostre strasznie.

Zerknął po wszystkich obserwując i udał się do Indiańca

Zapytawszy się go który to z nim szuka ludzi na pustynie


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
PlayerKiller
Mój Pan



Dołączył: 06 Sie 2010
Posty: 180
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 1:05, 13 Lut 2014    Temat postu:

Siedzący przodem do wejścia drab, uniósł palcem wskazującym rondo jasno brązowego kapelusza teksańskiego rengera i wierzchem prawej dłoni tyrpnął w ramię odwróconego plecami kompana. Owy leniwie spojrzał przez lewe ramię w kierunku stojącego w świetle drzwi Caleba. Ze zgrzytem obrócił się na hokeju i energicznie zeskoczył na obie nogi wzbijając drobiny kurzu pod butami. Rzucił za siebie do barmana

Nalej mu jednego Lucky Pole!

Przekrzywiając w prawo głowę z żartobliwie oceniającym grymasem, rozbujanymi komicznymi kowbojskimi krokami zbliżył się się do Caleba. Roztarł obojgiem dłoni twarz jak by chcąc jej nadać świeższego wyrazu, niczym śpiący dzieciak przetarł kilka razy oczy, szeroko wystrzeżył w uśmiechu dość zadbane zęby i wypalił do przybysza

Cześć, masz ochotę na jednego ? pogadamy co i jak, klapnij sobie na dupie, z miasta jest tu niezły kawałek w słonko widzę daje jak dziwki Suareza

Caleb w świetle sączącym się przez okna za plecami i jasnym świetle padającym przez otwarte wejście doskonale widział dziesiątki kilkunasto milimetrowych blizn pokrywających całą twarz przerażająco bladego meksa, gdy tamten przecierał dłońmi twarz odsłonił geste kręcone czarne włosy przesuwając swoją czapkę daszkiem na środek głowy. W jasnym świetle popołudniowego słońca twarz tego człowieka oblepiona tłustymi lokami wygladała rodem jak z koszmaru, nie dodawał jej nawet krzty uroku wypielęgnowany hiszpański wąsik i zadbane uzębienie oraz pogodne czarne oczy

Siądźmy przy stoliku będzie wygodniej niż przy barze. Jestem Todd a ten dryblas to Loppe. Siadaj chłopie napijemy się, pogadamy zobaczymy czy się do nas nadajesz

Mówiąc to wyciągnął do Caleba prawa dłoń a kciukiem lewej wskazał za sobą drugiego, który w tym czasie wziął już dwie szklaneczki przy których siedzieli i półpustą butelczynkę z jakąś miodową zawartością. Loppe zaczął się już rozsiadać na sofie przy pobliskim stoliku nad którym urzędowali już wcześniej przy kartach i jedzeniu. Sam podszedł odsunął krzesło dla przybysza i szeroko sam rozsiadł się na drugim obok plecaków i wyraźnie blisko broni

Słuchaj jesteś z daleka czy miejscowy ? jak chcesz coś wszamać, śmiało nie pytaj bierz co jeszcze w konserwach zostało. Jak wiesz szukamy ludzi na pustynię, ale nie każdego, musisz na trochę o sobie opowiedzieć zwłaszcza co umiesz, kim jesteś i z kim albo dla kogo już pracowałeś. Częstuj się i opowiadaj. My z Loppem będziemy słuchać i za ten czas dokończymy partyjkę, ponoć tutaj zostawienie nie rozegranej partii do zmierzchu nie wróży nic dobrego, hahaha!

Obaj szczerze się roześmiali, a kawowo opalony wysunął w uśmiechu kilka zbrązowaiałych zębów oraz swoją szeroką prawice ponad otwartych stosem konserw nad stolikiem i dodał

Jestem Loppe Perez z Tuscon, może o już mnie słyszałeś ?

Tymczasem czerwonoskóry Pole położył na stoliku przed miejsce Caleba półpełną szklaneczkę ciemnej whiskey

Oto Pana Joe Bells, bez lodu bo generator padł nocą, przykro mi, mogę za to podać świetnie zapieczonego sępa w glinie za 3 gambelki, albo pięć w żetonach


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kaz
Rycerz
Rycerz



Dołączył: 08 Sie 2010
Posty: 62
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ostermark
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 1:42, 13 Lut 2014    Temat postu:

No tego sie nie spodziewalem... Niby draby... a jednak cos podejżanie mili.. Zupełnie nie tak wyobrażałem sobie rozmowe o "prace".. Jeszcze jacy chojny...zaraz zaraz niech no sie im przyjze... hmmm mordy jak z rynsztoku.. Ewidentnie przezyli nie jedno... Troche ostrożni.. ale to chyba nic nadzwyczajnego ze siadaja blisko swojej broni... w koncu to Vegas.. albo jak niektórzy mowią " ziemia obiecana "... Częstuja jedzeniem? stawiają whisky? cos mi to nie gra... co za.... dziwne.. zęby... zadbane? przy takiej mordzie?... nieee.. to nie mutant... mutanta wyczułbym z daleka.. jednak mimo wszystko jest w nich cos... niepokojącego.. mysl Caleb... mysl....
pozostaje nam jedynie... pociągnąc troche te gierke i zobaczymy co sie wydarzy.....
pomyslał Caleb

- Dziekuje panie Pole. Napewno whisky bedzie wyborna... Niestety z sepa będe musial spasować. Niewielki usmiech pojawil sie na twarzy Caleba, bardziej na znak zrozumienia z powodu braku funduszy niz z szyderczości, po czym zasiadł na miejsce wskazane przez jednego z mexów

- Nazywaja mnie Click. Pochodze z Miami.. taaaak.. bo nie mozna sie juz zapytac jak sie miewasz tylko kurwa skad jestes i co umiesz.. takie kurweskie czasy nastały
Pierwszym powodem dla którego wydaje mi sie ze panowie powinni wziasc mnie ze sobą jest fakt że dalej z panami rozmawiam, a nie czmycham przez drzwi na widok niezawodnej M1 i strzelby remingtona o ile dobrze widze to 870 które są w waszych plecakach..

czy nie za ostro?? Caleb.. gamoniu... chamuj gebe....
spoglada Mexom w oczy, bardziej by sprawdzic czy przykuł ich uwage czy moze panowie w sombrero wola dokanczac partyjke niz go słuchać

wącha zawartość szklanki, po czym ostrożnie zeby nie wzbudzic podejżen powoli otwiera plecak i wyciąga karton papierosów
- ktoś chce zapalic przy whisky??







[/b]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
PlayerKiller
Mój Pan



Dołączył: 06 Sie 2010
Posty: 180
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 2:52, 13 Lut 2014    Temat postu:

Chłopaki spojrzeli po sobie jak by na znak, po czym buchnęli gromkim szczerym śmiechem

Buahahha, hahahaha...
Co tak oficjalnie ?! Haha... nie szukamy sekretarek dla Haringtona, tylko kogoś konkretnego hehe... możesz sobie Panie klik darować te formalności nie jesteśmy w Teksanie, a panami jesteśmy tylko samym sobie, nie Loppe ? Hehehe...


Rosły hegemoniec aż się poślinił z rozpuku i dodał

Jak dla mnie mam w dupie jak się do nas zwraca, ale najważniejsze żeby nie spierdolił w razie czego, nie Panie Todd ? Hahaha...

drobniejszy bladolicy meks poważniejąc podjął dalej

Słuchaj szukamy pięciu może sześciu łebskich i krewkich ludzi na pustynię i może trochę roboty w mieście na początek, nie potrzebujemy każdego osiłka z ulicy, rozumiesz Clik ? dlatego chcemy się dowiedzieć dla kogo już pracowałeś i co robiłeś, a nie chcielibyśmy się wpakować w piekło pustyni z kimś kto zawinie zaliczkę i zniknie nam pierwszej nocy podczas warty ...

Wyciągnął rękę i poczęstował się twoją fajką, biorąc też drugą i podając Loppemu

Widzę znasz się na broni, taki ktoś też nam się przyda zwłaszcza jak znasz się na wojskowym sprzęcie ... wiesz o czym mówię o naprawdę dużych klamkach, takich co dzisiaj można zobaczyć tylko w Nowym Jorku albo na waszych łajbach w Miami?

Zawiesił wzrok na twojej twarzy oczekując szerszej odpowiedzi o doświadczeniu Caleba, a Lopp też z zaciekawieniem spojrzał ponad kartami w swojej dłoni i nieco sykliwie zapytał

Nie byłeś na froncie prawda ? Znamy kilku Posterunkowców w Phenix a ty mi na takiego nie wyglądasz, możesz nam powiedzieć co umiesz i do czego się nadajesz a my zadecydujemy czy z nami pójdziesz czy nie, albo zagrać z nami w karty i przyleźć tu na marne, tak czy owak twój wybór

Todd machnął niedbale ręką w kierunku dryblasa

Poczekaj Loppe jak by nie szukał roboty to by się tu nie wlókł pół dnia z miasta, nie wie o co chodzi i też się zastanawia co z nas za jedni i co kombinujemy

Wrócił wzrokiem do Caleba i przysunął się na krześle bliżej niego

Dopóki nam czegoś o sobie nie powiesz a najlepiej takiego co moglibyśmy sprawdzić, nie bardzo możemy ci zaufać a co za tym idzie ciężko nam będzie stwierdzić czy jesteś nam potrzebny czy nie, dopiero jak się nadasz powiemy ci co i jak z kim gdzie i po co, w innym wypadku mógłbyś próbować nas wydymać,a za dużo nas już to kosztowało żebyśmy mogli sobie na to pozwolić, więc opowiadaj kim jesteś i co potrafisz albo dołącz do nas w partyjce i zwijaj się jak skończysz grać


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez PlayerKiller dnia Czw 3:04, 13 Lut 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kaz
Rycerz
Rycerz



Dołączył: 08 Sie 2010
Posty: 62
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ostermark
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 11:57, 13 Lut 2014    Temat postu:



Przełknął śline

Braaawo kretynie.. teraz myslą ze jestes jakims jebanym rusznikarzem.. zrób cos szybko bo wyjdziesz na idiote !!

podrapał sie po głowie po czym sam zapalil papierosa

- O broni wiem tyle co o ile.. Wiem jak strzelac, potrafie rozpoznac co po niektóre modele i zazwyczaj udaje mi sie je złożyć do tego samego stanu jaki byl przed rozłożeniem po czyszczeniu.

Kurwa no i co ja mam im powiedziec?? ze mówią na mnie Click bo to ostatnie co słyszą mutanty jak wpadną w moje pułapki?? niee nie bede robil z siebie jakiegos łowcy krokodyli z dawnych filmów... chociaz Miami troche mnie zobowiązuje... kurwa... uchyle troche karty....

Znam sie na zakładaniu pułapek, niezły jestem w tropieniu i powiedzmy ze potrafie zrobic sytuacje sprzyjającą do pojmania kogos żywcem, albo wyeliminowaniu konkurencji, nie koniecznie tracąc przy tym amonicje.

Przydam sie wam przy obozowaniu. Wabiki, pułapki dzwiekowe, sidła, zabezpieczene terenu.. Trzeba wam typa od takich rzeczy. Warta jest zawsze wtedy odrobine spokojniejsza..

Poza tym wiem jak zacierac ślady i jak maskować teren na którym jestesmy.
Jezeli chcecie wyruszyc w taki rodzaj podrózy to sie nadaje.

Wzrok Caleba nabrał pewności siebie, a jego głowa nieznacznie nachyliła sie do lewego ramienia
Jezeli polujemy na mutki.. nie znajdziecie nikogo lepszego az do okolic Miami..



Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Kaz dnia Czw 12:32, 13 Lut 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
PlayerKiller
Mój Pan



Dołączył: 06 Sie 2010
Posty: 180
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 15:54, 15 Lut 2014    Temat postu:

Obaj Hegemońcy spojrzeli po sobie pytająco, Loppe pokręcił głową a Todd zapytał

Nie znasz się na radiach i całych tych nadajnikach, odbiornikach i sprzęcie ? albo kogoś kto się zna ?

Z Lekka rezygnacja popatrzył na Caleba, za to Loppe żywiej zaczął rozkręcać

Słuchaj Click idziemy na pustynię, w tym żarze i pustkowi max co spotkamy to zasuszonego węża, gdybyśmy szli polować na mutki to bez wahania byłbyś już z nami... druga sprawa byłeś już kiedyś po drugiej stronie
Shadow Rock ? w dolinie ognia ? prawdopodobnie będziemy tam czegoś szukać przez kilka dni, wtedy może byś się przydał do ogarnięcia obozu do wypadów, ale szczerze powiedziawszy nie wiem czy jesteś wart zaliczki...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kaz
Rycerz
Rycerz



Dołączył: 08 Sie 2010
Posty: 62
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ostermark
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 18:08, 16 Lut 2014    Temat postu:

Shadow.. Rock... Shadow.. Rock.... pierwsze słysze.... chyba robota ucieknie mi z przed nosa.... no nic... trzeba bedzie postawic wszystko na jedna karte...

- Nie słyszałem o Shadow Rock... mozliwe ze tamtedy przechodzilem ale jak wspomnialem wczesniej, nie jestem stad wiec nazwy miejsc nie są mi znane.. Pustynia jak pustynia.. nie na jednej udalo sie przetrwac wiec podejzewam ze i ten caly Shadow Rock nie powinien byc problemem.
Decyzja należy do was. Albo idziemy tam razem albo dokańczamy partyjke i bede zmuszony szukac innych pracodawców a wam zyczyć powodzenia w znalezieniu odpowiedniejszego czlonka wycieczki na pustynie.

[/b]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
PlayerKiller
Mój Pan



Dołączył: 06 Sie 2010
Posty: 180
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 21:21, 23 Lut 2014    Temat postu:

No trudno lepiej że mówisz teraz a nie ściemniasz po to żeby zgarnąć zaliczkę , a za górami próbowałbyś wymknąć się nocą z naszymi bmg, nie wyglądasz na kozaka ale to lepiej bo tacy często tylko dużo paplają a jak co do czego to się wychylić z zza osłony boją, żeby ktoś ich oszczanych gaci nie zobaczył

Todd spojrzał na Loppa, westchnął

Jak chcesz możemy Cię wziąć, ale o zaliczce musisz zapomnieć, dostaniesz swoje jak tutaj wrócimy z doliny ognia

Plus swoją część udziału

Dodał Loppe z mrugnięciem oka

A teraz potasuj, zobaczymy kto jeszcze będzie chciał dołączyć przy okazji obalimy flaszeczkę to się może bardziej gadatliwy zrobisz


Na kartach i kukurydziance upłynęły wam jakieś dwie godziny nim do knajpy prawie bezszelestnie wlazł indianiec z wielgachnym czterołapym mutkiem groźnie taksującym bar. Loppe aż się poderwał na widok zwierzęcia... po czym marszcząc brwi groźną miną próbował zamaskować swój przestrach, Czarne grubo odrysowane na bladym czole brwi Todda poniosły się w niedowierzaniu znad 5 kart ułożonych w wachlarzyk przed jego twarzą. Reakcję wszystkich wyprzedził jednak stary Pole.

Mówiłem Ci już kiedyś młody, zwierzak nie wchodzi, siu siu... wynocha bydle, poszedł leżeć ...

Wymachując szarą szmatka którą przecierał szklanki i kufle wyszedł zza baru w kierunku przybysza i jego zwierzaka

[i]
To tych Panów szukasz, ale wygoń zwierzaka bo inaczej interesy będziecie ubijać na zewnątrz! Już poszedł, siu...

Dalej wymachując ostentacyjne flanelą z kilku metrów od zwierzaka spojrzał wyczekująco na indiańca

Chłopaki buchnęli śmiechem na widok poirytowanego Pola, tylko Loppe urwał nerwowo, niepewnie spoglądając na zwierzę.

Todd spojrzawszy z uciechą na Loppe, uśmiechnął się niczym kot do myszy

Daj spokój Polee zwierzak może zostać, przecież na zewnątrz jest straszny upał, daj mu miskę wody a nam nalej po kolejnym i daj jeszcze jeden dla naszego gościa. Siadaj z nami młodzieńcze, własnie na kogoś takiego jak ty czekaliśmy. Dokończymy rozdanie i pogadamy co i jak, tymczasem rozsiądź się , napij i poczęstuj konserwowym żarciem bo Pole widzę nic tu nie serwuje po za kukurydzianką

Todd zaprosił gestem ręki przybysza, wskazując miejsce na sofie obok rosłego Loppe

Siadaj i opowiadaj co u ciebie młodzieńcze, należysz do któregoś z okolicznych plemion ?Apache, Cheyenne, Nawaho ? Ja jestem Todd a to Loppe, ten tutaj to Click, to my daliśmy ogłoszenie, że szukamy ludzi na pustynię

Uśmiechając się wstał i wyciągnął rękę do indianina


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez PlayerKiller dnia Nie 21:26, 23 Lut 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Galv
Książę
Książę



Dołączył: 09 Sie 2010
Posty: 117
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:06, 23 Lut 2014    Temat postu:

Wyciągnął rękę i przywitał się z wszystkimi

- Jestem Madara a wśród moich zwą mnie Białym Ptakiem a to jest kudłaty. Jak by nie patrzeć to należę do tutejszego plemiona. Znam te tereny bardzo dobrze on małego mnie szkolona na tropiciela. Co przykładem jest to że wciąż żyje na tej zakichanej pustyni.

Jeśli potrzebujecie dobrego tropiciela lub przepatrywacza to dobrze trafiliście a i mam nadzieje że też macie inne bronie na pustynie. Matka Pustyni potrafi nawet najlepszy sprzęt uszkodzić a na pustyni nie będzie żadnych sklepów rusznikarskich.

I dziękuje za poczęstunek dla mnie i kudłatego.
W tych czasach mile uczynki są rzadkie.

Spojrzał na kudłatego i pokazał mu palcem gdzie ma się położyć i odpoczywać

- Właśnie i bym prosił aby gwałtownych ruchów przy nim nie robić, dobry to jest kompan tylko nerwowy jak kogoś nie zna.

Po za tym dobra kukurydzianka nie jest zła.

Uśmiechnął się do nich

- A czego to szukacie na pustyni, że tak zapytam i ile czasu chcecie tam spędzić.

Obrócił się i zaczął czegoś szukać w plecaku, po czasie wyciągnął duży zawiniątek skóry widać

- Popatrzcie to jest mapa pustyni w okolicy Las Vegas, są tu zaznaczone miejsca bezpieczne w których można odpocząć i wodopoje oraz szlaki niebezpieczne, także doliny i inne świństwa jakie są na pustyni.


Zamyślił się na chwilkę nad czymś

A też może coś wy opowiecie o sobie z kim jak coś jeśli będziecie chcieli przyjdzie mi pracować.

[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Galv dnia Pon 0:07, 03 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kaz
Rycerz
Rycerz



Dołączył: 08 Sie 2010
Posty: 62
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ostermark
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 11:19, 24 Lut 2014    Temat postu:

No tego to jeszcze nie widzialem.... indianiec z wielkim mutantem o imieniu kudłaty... swiat oszalał albo nazarł sie tornado.... oby to bydle słuchało tego indianina bo inaczej wczesniejczy pozniej usłyszy " click "...
Caleb podrapał sie po głowie, przysunął się bliżej żeby zobaczyć mape, którą pokazuje indianin

- Czyli z tego co mówi Madara, są tu miejsca gdzie mozna spotkac cos wiecej niz tego ususzonego węża. usmiechnał się lekko pod nosem

- Jak dla mnie, umowa stoi. Nie chce zaliczki, rozliczymy sie w momencie jak trafimy tu spowrotem cali i zdrowi.
albo ja wróce a was zeżre przerośniety indiański mutant

a gdyby tak spróbowac?... Nieee Caleb.. nie.... widzisz ze to szkolone bydle....

ale gdyby jednak??...
Nie debilu zastrzela Cie na miejscu..
hmm.. mała szczypta na faceta mojej postury.... wieksza szczypta na wielkiego draba.... ciekawe jak piesio zareaguje na garść...
Nie Caleb.... taaaak Caleb.. Nieeeee!!


Caleb patrzył zamyslony na kudłatego, po czym ocknął się i zaczął kontynuować studiowanie mapy którą wyciągnał indianin..



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Cathedral City Strona Główna -> Neuroshima Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Army Design by mfs9 - Strik9
Regulamin