FAQ :: Szukaj :: Użytkownicy :: Grupy :: Galerie :: Rejestracja :: Profil :: Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości :: Zaloguj
Ostatnia bitwa martwych jastrzębi- FABUŁA.
Idź do strony Poprzedni  1, 2
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Cathedral City Strona Główna -> Neuroshima
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
PlayerKiller
Mój Pan



Dołączył: 06 Sie 2010
Posty: 180
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 23:50, 09 Mar 2014    Temat postu:

Po powitalnym uścisku dłoni, wszyscy rozsiedli się wygodnie. Loppe uzupełnił wszystkim do połowy szklaneczki kukurydzianką. A Todd z szelmowskim uśmiechem mierzył od stóp po głowę indiańca , czasem rzucając okiem na Kudłatego, który jednym susem wskoczył na sofę przy sąsiednim stoliku, nie mogąc się jednak umościć, w towarzystwie przekleństw w języku Navaho rzucanych potokiem na widok wilkora umoszczającego się na sofie przez Lucky Pole zczołgał się się pod stół i zaczął warować pod plecak indiańca oparty o nogę jego krzesła, sapiąc w upale i wywalając co chwile język długości łokcia.

Meksy obcięły się porozumiewawczym spojrzeniem, stukając wspólnie szklaneczki z whiskey


No to teraz możemy wypić za pomyślność misji panowie! Do dna!

Loppe ledwie odstawione naczynia szybko napełnił ponownie kukurydzianką i sięgnął po papierosa do paczki Clicka, a Todd przetarł wzdłuż obu dłońmi twarz, zdjął patrolówkę uwalniając gęstwinę podciętych po bokach głowy krótkich smolistych loków


Huuuu....huuuu... no dobra teraz faktycznie skoro jesteś biegły w terenie na wschód od Vegas możemy pogadać. Loppee podaj zaliczkę dla Madara i naszą mapę. Słuchajcie zanim gdziekolwiek ruszymy musimy znaleźć tu na miejscu kogoś kto wyjaśni nam kilka rzeczy, dokładnie chodzi o to kto przetłumaczy nam z tego srebrnego pudełka gdzie dokładnie mamy iść na pustynię a ty Madara nas tam zaprowadzisz i sam nam powiesz jak długo będziemy na pustyni, w sumie to wolelibyśmy być tam jak najkrócej. Jeśli chodzi o nas dwóch to jesteśmy żołnierzami armii południa Abrahama Bano z Phenix sprzymierzonej z organizacją zwaną posterunkiem, może o nich słyszeliście już, albo o armii robotów z pod Salt Lake City z która walczą a której część odłączyła się i zmierza na południe budując swoje stalowe bazy wzdłuż całych Rocky Mountains ? Nasza misja w tym rejonie jest czysto rozpoznawcza i wymaga nieco pośpiechu.

W tym czasie Lope sięgnął po jeden z plecaków, przesuwając jednocześnie obok siebie strzelbę i z sapnięciem przenosząc sobie nad głową napchany wór postawił go z metalowym jękiem wnętrza między sobą a sapiącym pyskiem wikora po lewej stronie. Z częściowo pełnego plecaka który położył na kolanach wyjął lekko skorodowaną puszkę z taśmą zmatowiałych .50 BMG i zaczął odliczać pojedyncze sztuki, co chwile zerkając na aprobatę Todda, aż do momentu kiedy ten mówiąc do was, zdecydowanie mu przytaknął głową, między szklankami z whiskey stało obok siebie w kolistej grupce 20 pocisków. Obok nich przed Toddem położył na stoliku chromowany pokryty rdzawymi wykwitami i pęknięciami płaski metalowy przedmiot o zaokrąglonych rogach. Todd zapatrzył się na chwile w metalowe pudełko, wskazał na nie określając je swoją mapą i ujął w lewą dłoń, a wskazującym palcem prawej wskazał na wytłoczone na powierzchni niewielkie logo, po czym ciągnął dalej



W sumie nie wiem czy cokolwiek wam to mówi, ale może to lepiej, to czego szukamy i miejsce w którym jest to schowane jest zapisane na tej mapie, dlatego musimy jeszcze tutaj w Vegas znaleźć odpowiedniego człowieka który nam ją rozszyfruje, niestety problem w tym żeby nas ten ktoś potem nie sprzedał któremuś z lokalnych boznów razem z dyskiem i danymi, rozumiecie ? To jest warte kupę gambli, naprawdę wielką i śmierdzącą kupę, która ciągnie za sobą wielki smród bogactwa! Schowaj to Lope. Dlatego potrzeby by nam był najlepiej jeszcze jakiś godny zaufania elektronik, albo audio operator znający się na rzeczy, znacie może kogoś takiego, tylko nie z mafii jakiegoś wolnego strzelca, może być nawet ćpunem byle by znał się na robocie i szło się z nim jako tako skomunikować ?

Podał metalowy przedmiot dryblasowi a ten zawinął go w szare płótno i głęboko wsadził do drugiego plecaka, do którego też odłożył zasobnik za amunicją. Rzucił badawczo spojrzeniem po was i położył blisko za sobą po prawej stronie na sofie pod ręką. Sięgnął po szklaneczkę i pociągnął małego łyka

A to czego szukamy koledzy, to pewien wojskowy transport który zaginał na samym początku wojny gdzieś między Colorado Springs a dzisiejszym Vegas, bo pewnie jak wam powiem że chodzi o coś z Peterson Air Force Base a Strefą 51 to i tak pewnie nie skumacie....

A to nie było Schriever Air Force Base?

Dodał Loppe

Zamknij się idioto, wiesz tyle samo co oni, a po za tym jeden chuj skąd to było i dokąd , teraz ważne jest tylko gdzie to może być i czy uda nam się to znaleźć

Dodał z warknięciem Todd i sprężystym gestem złapał za szklankę na stole i jednym haustem wychylił całą

To jak znacie może kogoś takiego ?Albo wiecie gdzie go poszukać ? jest tylko jedna zasada... ten, z powodów bezpieczeństwa nie możemy się z tąd ruszać i wy tez musicie uważać, chyba już wiecie sami dlaczego i zwłaszcza na kogo ![/b]


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Galv
Książę
Książę



Dołączył: 09 Sie 2010
Posty: 117
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 21:15, 10 Mar 2014    Temat postu:

Popatrzył na nich ze zdziwieniem i westchnął

- O molochu słyszałem i o jego maszynach. Ale pustynia ma to do siebie że nie daje się tak łatwo pokonać stalowemu potworowi.

A to jest symbolem Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych i minęło sporo czasu kiedy to ostatni raz widziałem. Może i jestem Indiancem ale wiem co się dzieje na świecie i nasi szamani opowiadali nam o świecie przed wojny i wiem jak wyglądało życie kiedyś a jak teraz.

Peterson Air Force Base lub Schriever Air Force są niedaleko stąd, nie znam waszych umiejętności na pustyni ale około 13 do 19 dni pieszo na pustyni a do strefy 51 mamy3 dni spokojnego marszu bez zmęczenia.

Mogę tylko przypuszczać co mogło by być w takim transporcie, prototyp broni a może jakiegoś silnika w końcu baza lotnicza a może jakieś bronie specjalne a może po prostu jakieś eksperymentalne pancerze.

Może i jesteśmy ludźmi pustyni ale wiemy co się dzieje na świecie i nie jesteśmy dzikusami jak nas nazywacie. Doprowadzę was tam gdzie trzeba gdy wskażecie mi drogę na mapie.Ale jeśli to cenny ładunek liczmy się z kilkoma wariantami.

Paczka mogła wpaść w łapy mutantów i trzeba odbić, teren skażony może być lub jakiś gang położył na tym swoje łapy. Są inne wersje legowisko zwierząt ale to ta milsza lub teren indianów albo osado nawet, trzeba się na wszystko przygotować.

A co do speca od tego proponuje tereny neutralne Las vegas tam jest dużo speców do wynajęcia lub wesołe miasteczko tam można znaleźć osoby odpowiednie jak się zapyta właściciela.


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Galv dnia Pon 21:17, 10 Mar 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kaz
Rycerz
Rycerz



Dołączył: 08 Sie 2010
Posty: 62
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ostermark
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 15:12, 11 Mar 2014    Temat postu:

Eeee... eeEEEee... Caleb spojżał na indianina z lekkim niedowierzaniem Eeeee... kurwa! Nie dosc ze przyłazi z jakims zmutowanym niedzwiedzio-wilko-smokiem to jeszcze nawija o wspomaganych pancerzach i bazach lotniczych?? Kim do kurwy jest ten tubylec ?!?! 19 dni spokojnego marszu? przez PUSTYNIE?? Kto widzial spokojny spacer przez pustynie?! 19 dni.. ile prowiantu trzeba wziasc na 19 dni?? ile wody?? podrózujemy przeciez pieszo... no kurwa! nie spodziewam sie raczej szcześliwej studni kazdego dnia.. potrzebujemy transportu!! Sprzęt może wpaść w łapy mutantów?
Że co? Jeszcze nawet nie wiemy co tam jest a on juz wywnioskowal kilka scenariuszy? Za dużo tornado? Szaman diluje zielskiem? ... zaraz czekaj Caleb.. on powiedzial o mutantach.. bedzie polowanko...
Jakie polowanko? przeciez nawet nie wiemy czy tam gdzies jest jakis mutant..
Nieważne.. moze bedzie mutant... kiedy ostatnio polowalismy na mutki co Caleb? .. taaaak... wtedy...
Oczy Caleba zaświeciły zapałem..

- EE panie Madara? Rozumiem że poza scenariuszami w stylu co znajdziemy na miejscu przewidzial tez pan sposob w jaki tam dotrzemy i co bedziemy pic na pustyni przez 13-19 dni?

Mamy jakis transport? zwierzęta juczne? ukryte jeziorka po drodze?

niewielki usmiech pojawił sie na twarzy Caleba

Bo jak zgłodniejemy to zjemy wilka... mały strzał z przyłożenia załatwi sprawe...

Caleb kurwa! nie mysl teraz o mordowaniu tego mutanta...

dobra juz dobra.. skupiamy sie na drodze... chociaz ciekawe czy ciepłe bylo by z niego futro... albo pas...

CALEB !!



Caleb odpalil papierosa i słuchając rozmowy obserwowal unoszący się z niego dym

prototyp silnika???? i niby jak planujemy go stamtad wytachać i dostarczyć tutaj?? kazdy bierze po kilku śrubkach?? Ewidentnie cos jest nie tak z tym dzikusem...

- rozumiem ze gdyby faktycznie okazalo sie ze znajdziemy tam silnik.. to jak chcemy go przetransportować?

kurwa na wilku... zrobimy z niego wilka jucznego..

- Zapowiada się niezła wyprawa... wypijmy za to!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Galv
Książę
Książę



Dołączył: 09 Sie 2010
Posty: 117
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 9:10, 15 Mar 2014    Temat postu:

-Moim zadaniem będzie doprowadzić was do miejsca które mi wyznaczycie a ja muszę przewidzieć wszystkie możliwości jakie mogą nas natrafić i abyście przeżyli. Jestem jednym z lepszych tropicieli tutaj który zna się na terenie tutejszym i dlatego też się cenie i mówię to co myślę. Nie wynajmujecie jakiegoś byle przybłędę.

Tak jak mówiłem matka pustynia jest różna i ja mam za zadanie was przed nią ochronić. Żyje na tej pustyni już troszkę lat i z kudłatym dużo przeszliśmy.

Po za tym może bym spotkał jakiegoś nowego zwierzaczka do wytresowania a przydał by mi się kolejny.

Uśmiechnął się szyderczo

Chcecie to można samochodem jechać bo mi to jest obojętne jak tam się znajdziemy. Ale im więcej sprzętu weź miecie na pustynie bym wam będzie ciężej. Noce i dni są różne a ja wam mam zapewnić tak samo ochronę przed zwierzyną a tu można spotkać wszystko na nasze nieszczęście. Od wielkich węży pustyni do tak zwanych jak ja ich określam pancerniaków.

A bym zapomniał

Popatrzył w stronę żołnierzy

- Pamiętajcie jesteśmy w mieście Tornada możliwe że ktoś już odnalazł to miejsce jest taka możliwość i już któryś z bossów trzyma na tym rękę.

A co jedzenia i prowiantu to lepiej radze sobie teraz dobrze zaopatrzyć bo na pustyni będziemy po jakimś czasie jeść zwierzęta i pić wodę z różnych źródeł.

Zna się ktoś z was na robieniu żelaznych racji z zwierząt ?? Jak nie to ja wam będę robił.

Będziemy mogę powiedzieć szli przez tereny Indian wstępnie a resztę będę mówił wam po kolei.

A właśnie muszę zaopatrzyć się w różne antidotum dla was na podróż na wypadek jak by was coś ugryzło oraz różne środki na owady które by mogły w was złożyć jajka.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Galv dnia Czw 21:46, 03 Kwi 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
PlayerKiller
Mój Pan



Dołączył: 06 Sie 2010
Posty: 180
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 5 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 4:33, 07 Kwi 2014    Temat postu:

Po pierwszej części wywodu indiańca, wyraźnie zatkani Hegemońcy w osłupieniu wpatrywali się to w niego to w siebie.

W końcu skrzyżowali swój wzrok a Todd zmrużył oczy powoli przenosząc spojrzenie na młodego czerwonoskórego.


Nie pracowałeś już czasem dla posterunku... ?

Lekko wysyczał pytanie, gdy tymczasem Loppe uniósł brwi jakby w nagłym olśnieniu i przesunął się lekko w prawo podejrzanie zerkając na Madare.

Trzeba mu przyznać, że jak na kolesia z miasta oddalonego od leju o 1000 mil wiesz całkiem sporo, ciekawe skąd ?

Dodał Todd, który sięgał teraz po butelkę i dolewał sobie do szklaneczki po brzeg.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez PlayerKiller dnia Pon 4:35, 07 Kwi 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Galv
Książę
Książę



Dołączył: 09 Sie 2010
Posty: 117
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 10:40, 07 Kwi 2014    Temat postu:

Uśmiechnął się najmilej jak tylko mógł

Tak jak już mówiłem to że jestem indiańcem nie oznacza że nic nie wiem o świecie.

Dużo osób mnie wynajmowało od speców z Nowego Yorku po tych szajbusów z miasta świętego jak oni mówili ale dla mnie miasto to miasto. A dla posterunku zmarszczył brwi jak by starał się coś przypomnieć chyba nie, nie kojarzę.
Najbardziej kojarzę speca z N.Y bo przyszedł badać roślinki, tydzień wytrzymał na pustyni i miał już dość. A płacił ładnie w amunicji też oraz lekach.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kaz
Rycerz
Rycerz



Dołączył: 08 Sie 2010
Posty: 62
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 8 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Ostermark
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 0:33, 16 Kwi 2014    Temat postu:

Ewidentnie nie podoba mi sie ten indianiec....jest zbyt pewny siebie, ZBYT KURWA PEWNY !!!!!! napewno szykuje jakas zasadzke, jeszcze do tego ten zmutowany swinio-pies u jego boku... kurwa Caleb.. to pułapka.. ewidentnajebana pułapka... Tubylec znajacy "niusy" technologiczne, szwedajacy sie ze zmutowanym wilko-niedzwiedziem to ewidentna farsa a nie traf jakich mało...
- wiem kurwa....
- co z tego ze wiesz jak narazie kiwasz głową na znak przytakiwania....?
- zaufaj mi.. wiem co robie...


Caleb spojżał na indianina kątem oka... wsłuchuja się w każde jego słowo.

Zadudnil palcami o stół.. nie zbyt szybko zeby nie wskazywało to na jakiś nerwowy tik albo brak ufności.. , po czym skierował swoje spojrzenie na Madarę..


- O jakim Świętym mieście mówisz??


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Galv
Książę
Książę



Dołączył: 09 Sie 2010
Posty: 117
Przeczytał: 3 tematy

Pomógł: 4 razy
Ostrzeżeń: 0/5

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Śro 17:17, 16 Kwi 2014    Temat postu:

To było miasto Salt lake city, przyszedł tu taki i chciał nawracać ludzi na swoją wiarę a później chciał iść na pustynie i abym mu łapał zwierzęta. No cóż płacił i musiałem to robić. Chodź miał duże wymagania, ale udało mi się złapać dla niego parę zwierzaków.
Jak stare przysłowie mówiło klient nasz Pan czy jakoś tak.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Cathedral City Strona Główna -> Neuroshima Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2
Strona 2 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

Army Design by mfs9 - Strik9
Regulamin